Środa, 17 czerwca 2026
Imieniny: Laura, Adolf, Marcjan
Polityka Krajowa 09.06.2026 Wideo

Tusk apeluje do Ukrainy o deeskalację. Rząd pokazał też nowe stawki na 2027 rok

Premier Donald Tusk zaapelował do władz Polski i Ukrainy o obniżenie napięcia po decyzji o nazwaniu jednostki imieniem „Bohaterów UPA”. Rząd przyjął też propozycje płac i świadczeń na 2027 rok.
Wideo Tusk apeluje do Ukrainy o deeskalację. Rząd pokazał też nowe stawki na 2027 rok

Spór o nazwę ukraińskiej jednostki i apel o obniżenie napięcia

Premier Donald Tusk ponownie zwrócił się do prezydenta elekta Karola Nawrockiego oraz prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o znalezienie sposobu na wyciszenie emocji po decyzji strony ukraińskiej o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Szef rządu podkreślił, że sprawa wywołała poważny kryzys w relacjach między Warszawą a Kijowem. Jednocześnie zaznaczył, że po stronie ukraińskiej potrzebny jest wyraźny gest dobrej woli. W tle tej wypowiedzi jest jeden z najtrudniejszych punktów we wzajemnej pamięci historycznej, który regularnie wraca do debaty publicznej i politycznej.

Premier zaznaczył, że kwestii zbrodni popełnionych na Polakach przez Ukraińską Powstańczą Armię nie da się usunąć z pamięci. To właśnie ten historyczny ciężar sprawia, że podobne decyzje po stronie ukraińskiej wywołują w Polsce silną reakcję społeczną i polityczną. Tusk podkreślił, że polska wrażliwość w tej sprawie nie może być lekceważona. Zwrócił jednak uwagę, że obok pamięci historycznej państwo musi brać pod uwagę także bieżące bezpieczeństwo regionu i strategiczne interesy Polski.

"Historia dzieliła nasze narody i nie wytrzemy z pamięci zbrodni Ukraińskiej Powstańczej Armii, które zostały popełnione na Polakach. Mam nadzieję, że strona ukraińska zrozumie, że nikt nie może lekceważyć naszej wrażliwości"

Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów

Szef rządu równocześnie wezwał do deeskalacji. W jego ocenie emocjonalny spór nie może przesłonić podstawowego celu, jakim jest dalsze wspieranie Ukrainy w obronie przed rosyjską agresją. Premier wyraźnie zaznaczył, że z punktu widzenia Polski stawką jest nie tylko polityka pamięci, ale też bezpieczeństwo całego regionu. To sygnał, że rząd chce utrzymać wsparcie dla Kijowa, ale nie zamierza pomijać tematów trudnych dla polskiej opinii publicznej.

"Ukraina nie może przegrać tej wojny. Gdyby tak się stało, Polska znajdzie się w dramatycznie trudniejszej sytuacji"

Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów

Wsparcie dla Ukrainy pozostaje, ale na europejskich zasadach

Premier zadeklarował, że Polska nadal będzie wspierała Ukrainę na jej drodze do członkostwa w Unii Europejskiej. Jednocześnie zastrzegł, że nie będzie tu żadnych wyjątków od zasad obowiązujących inne państwa kandydujące. Oznacza to, że Kijów musi spełnić standardy wymagane przez Unię, w tym te dotyczące uczciwej konkurencji oraz skutecznej walki z korupcją. Taki przekaz ma znaczenie także dla polskiej debaty wewnętrznej, bo pokazuje, że wsparcie polityczne nie oznacza rezygnacji z warunków stawianych przez wspólnotę.

W praktyce stanowisko rządu łączy dwa elementy. Z jednej strony jest jasne przekonanie, że Ukraina musi obronić się przed Rosją i utrzymać szansę na integrację z Zachodem. Z drugiej strony Warszawa sygnalizuje, że relacje partnerskie wymagają uwzględniania polskich oczekiwań, także w sprawach historycznych i gospodarczych. To ważne w momencie, gdy temat Ukrainy pozostaje w Polsce żywy zarówno ze względu na bezpieczeństwo, jak i konsekwencje społeczne oraz ekonomiczne wojny.

  • Premier ponowił apel do Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego o deeskalację emocji.
  • Spór dotyczy nadania ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”.
  • Polska deklaruje wsparcie dla członkostwa Ukrainy w UE, ale na zasadach takich samych jak dla innych kandydatów.
  • Wśród wskazanych warunków znalazły się europejskie standardy uczciwej konkurencji i walki z korupcją.

Rząd przyjął propozycje płac i świadczeń na 2027 rok

Podczas posiedzenia Rady Ministrów przyjęto pakiet propozycji gospodarczo-społecznych na 2027 rok. Teraz mają one trafić do Rady Dialogu Społecznego. W zestawie znalazły się trzy kluczowe elementy: wzrost płacy minimalnej, waloryzacja emerytur i rent oraz podwyżki dla pracowników państwowej sfery budżetowej. To decyzje istotne dla milionów osób, bo obejmują zarówno rynek pracy, jak i system świadczeń.

Rząd proponuje, by płaca minimalna wzrosła z 4806 zł do 4950 zł. Jednocześnie emerytury i renty miałyby zostać zwaloryzowane o co najmniej 3,48 proc. Trzeci element pakietu to wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej o 3 proc. Podwyżki mają objąć między innymi urzędników i nauczycieli, czyli jedne z najliczniejszych grup zatrudnionych w sektorze publicznym.

  • Płaca minimalna ma wzrosnąć z 4806 zł do 4950 zł.
  • Waloryzacja emerytur i rent ma wynieść co najmniej 3,48 proc.
  • Wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej mają wzrosnąć o 3 proc.
  • Propozycje dotyczą roku 2027 i zostaną przedstawione Radzie Dialogu Społecznego.
  • Ministerstwo Finansów prognozuje inflację w 2027 roku na poziomie 2,5 proc.

Premier zwrócił uwagę, że wzrost płac w budżetówce obejmie również nauczycieli. Przypomniał przy tym, że podwyżka dla tej grupy w 2024 roku była największa w historii. Jednocześnie zaznaczył, że wynagrodzenia nauczycieli nadal powinny być wyższe i że przy kolejnej możliwości ta grupa będzie brana pod uwagę. To ważny sygnał dla środowiska oświaty, które od lat podnosi temat poziomu zarobków i konkurencyjności zawodu.

"Z determinacją zadbaliśmy o to, aby nauczyciele w Polsce zarabiali więcej. Podwyżka z 2024 roku była największa w historii, ale wiem, że powinno być więcej. Jak tylko pojawi się taka możliwość, nauczyciele będą tą grupą, o której będę pamiętał"

Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów

Szef rządu podkreślił także, że celem proponowanych zmian jest ochrona realnej wartości dochodów. W tym kontekście wskazał na prognozę Ministerstwa Finansów, według której inflacja w 2027 roku ma wynieść 2,5 proc. Rząd przekonuje, że dzięki temu podwyżki i waloryzacja mają nie tylko zwiększać nominalne kwoty, ale też ograniczać ryzyko spadku siły nabywczej. Dla pracowników, emerytów i rencistów to kluczowe, bo właśnie relacja między wzrostem dochodów a cenami w największym stopniu wpływa na codzienne domowe budżety.

"Pilnujemy, żeby inflacja nie zjadała pieniędzy i samych podwyżek – tak, jak było to kiedyś"

Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów